Moje pierwsze chwile na emigracji

Po długiej nieobecności, wracam z kolejnym nowym wpisem, tym razem w ramach wiosennego projektu Klubu Polek na Obczyźnie „Mój pierwszy dzień na emigracji”. Ja opiszę po krótce co działo się krótko przed moją przeprowadzką, jak i pierwsze tygodnie po niej.

Niedawno robiąc porządki w piwnicy, w jednym z pudeł znalazłam swój ”bilet w jedną stronę” do Holandii. Wróciły wspomnienia sprzed prawie 12 lat, którymi się Wami dzisiaj podzielę. O tym dlaczego się tutaj znalazłam pisałam tutaj, więc nie będę się teraz zbytnio rozpisywać.

IMG_20170417_162156.jpg

O mojej przeprowadzce do Holadnii nie namyślałam się z byt długo. Po części zadecydował los, który sprawił, że akurat byłam bezrobotna i właściwie nic mnie w Polsce nie trzymało, natomiast w Holandii czekał na mnie mój wymarzony mężczyzna. Niedługo przed tym jak go poznałam, pracowałam w firmie zajmującej się importem kosmetyków zza oceanu. Pewnego wiosennego dnia, gdy akurat sprawdzałam faktury, do firmy mieszczącej się w starej kamienicy na warszawskich bielanach, wpadła z krzykiem brygada antyterrorystyczna ubrana w kominiarki, z bronią wycelowaną we mnie i moją koleżankę. Kazali nam się położyć na ziemi i pytali gdzie jest nasz szef. Ten był akurat w pokoju obok. Zakutego w kajdanki, wyprowadziło dwóch funkcjonariuszy, reszta zaczęła pakować całą dokumentację firmy w kartony. Nas zabrano na komendę na przesłuchanie. Okazało się, że nasz szef parę dni wcześniej zastrzelił swoją żonę i jej kochanka, a firma w której pracowałam, była pralnią brudnych pieniędzy. Na szczęście dość szybko okazało się, że obydwie z koleżanką nie mamy z całym procederem nic wspólnego, że byłyśmy tylko zwykłymi pracownicami. Niestety pensji nie otrzymałam, zostałam bez pracy, z wizją zeznawania w sądzie w dość przykrej sprawie. Na szczęście nie usłyszałam, że nie mogę opuszczać kraju. Znalazłam się na tak zwanym zakręcie życiowym, brak zatrudnienia i nieciekawa sytuacja rodzinna, skłoniła mnie do zaryzykowania wszystkiego i wyjechania na drugi koniec Europy. Ale od początku …

Niedługo po tym niemiłym zdarzeniu poznałam mojego obecnego męża, zakochaliśmy się w sobie bez pamięci i postanowiliśmy, że przeprowadzę się do niego do Holandii. Niestety w 2005 roku Polacy nie mogli tutaj jeszcze pracować legalnie, więc po długich poszukiwaniach alternatywy, doszliśmy do wniosku, że przyjadę najpierw jako au-pair. Mój ukochany mieszkał wtedy z mamą, nie wypadało więc żeby jeszcze ktoś obcy z nią mieszkał. A ja lubiłam dzieci i wydawało mi się, że odnajdę się w nowej rzeczywistości bez problemów. Arjan zaczął szukać dla mnie odpowiedniej rodziny, u której bym mieszkała przez najbliższy rok. Padło na z pozoru sympatyczną parę Holendrów z dwójką dzieci w wieku 6 i 8 lat. Nawiązałam z nimi kontakt i uzgodniliśmy wspólnie, że zamieszkam u nich od 15 sierpnia, bo wtedy dzieci wracają po wakacjach do szkoły.

Byłam bardzo podekscytowana. Z Arjanem uzgodniliśmy, że przylecę parę dni wcześniej, żebyśmy mogli spędzić trochę czasu razem, zanim zamieszkam w innym mieście. I tak kupiłam bilet w jedną stronę na 5 sierpnia 2005 roku.

W tym samym czasie moja mama starała się o zamianę naszego dużego mieszkania na dwa mniejsze, jedno dla niej, drugie dla mnie, bo przecież nikt nie wiedział jak potoczy się moje życie na emigracji. Więc nie tylko pakowałam się do wyjazdu, ale też pozbywałam się swoich rzeczy, które były mi już niepotrzebne. Okazało się, że oprócz dwóch walizek, które zabierałam ze sobą do Holandii, cały mój dobytek, który zostawał w Polsce, mieścił się w trzech reklamówkach. Pamiętam to jak dziś, siedziałam w prawie pustym pokoju, w którym spędziłam 24 lata mojego życia i miałam tak mieszane uczucia, jak nigdy dotąd. Wiedziałam, że gdzieś daleko czeka na mnie miłość, jednak było mi strasznie smutno, że prawdopodobnie kończy się moje dotychczasowe życie, zaczyna całkiem nowe w innej rzeczywistości. Chociaż nikt ze znajomych i rodziny nie wierzył, że cała ta historia skończy się happy endem, ja czułam że postępuję właściwie i że w Holandii czeka na mnie nowe życie u boku fantastycznego faceta. Tak to jest na nosie mamy różowe okulary.

Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany dzień. W nocy praktycznie nie spałam z podniecenia i zdenerwowania, ponieważ czekał mnie pierwszy w życiu lot samolotem. Moi przyjaciele zawieźli mnie na lotnisko, wyściskali i kazali obiecać, że gdyby coś złego się działo, natychmiast miałam wracać do Polski.

Lot przebiegł spokojnie, chociaż moje nerwy rosły wprost proporcjonalnie do nabieranej przez samolot wysokości. Na lotnisku czekał na mnie Arjan. Gdy go zobaczyłam po 3 miesiącach rozłąki, nie mogłam pohamować łez. Rzuciłam mu się na szyję, nie wierząc do końca, że to wszystko dzieje się naprawdę. Nie wiem jak długo tak staliśmy w hali przylotów na lotnisku w Amsterdamie, przytulając się i całując naprzemiennie. Czas się dla mnie zatrzymał. Moje serce przepełniła taka radość, której nawet nie da się opisać słowami. Jednak trzeba było w końcu pojechać do domu. Po drodze rozglądałam się na wszystkie strony, starając się zapamiętać ten krajobraz, który zobaczyłam po raz pierwszy i te uczucia, które mi wtedy towarzyszyły. Euforia – to uczucie było wtedy największe.

Leżąc w nocy w objęciach Arjana nie mogłam spać. Wszystko to wydawało mi się takie nierealne. Miałam wrażenie, że to sen a ja zaraz się obudzę. Wsłuchując się w jego miarowy oddech myślałam, jak to wszystko dalej będzie, czy tutaj na zawsze będzie mój dom. Usnęłam nad ranem, a rano obudziło mnie gruchanie gołębia i zapach świeżo zaparzonej kawy.

Kolejne dni były chyba jednymi z najszczęśliwszych w moim życiu, spędzaliśmy z Arjanem ze sobą każdą chwilę, jeździliśmy po Holandii, wylegiwaliśmy się na plaży, zwiedzialiśmy ciekawe miejsca. Niestety nieubłaganie zbliżał się dzień, w którym to będę musiała zamieszkać gdzie indziej. Było mi bardzo smutno, ale wiedziałam że to tylko tymczasowo, a w międzyczasie będziemy mogli jeszcze lepiej się poznać, bo weekendy miałam „wolne” i Arjan miał mnie zabierać do domu.

Rzeczywistość okazała się niestety nieco inna. Rodzina u której zamieszkałam nie pozwalała mi spotykać się z moim ukochanym w wolnym czasie w tygodniu. Uciekałam się do kłamstw, żeby chociaż kilka chwil z nim spędzić. Nie wiem dlaczego tak było. Mogłam spotykać się z innymi au-pair, których w tej bogatej dzielnicy Hagi było bardzo dużo, jednak nie mogłam widywać się z moim mężczyzną, chociaż wiedzieli przecież, że to dla niego przyjechałam do Holadnii. Na szczęście nie ingerowali w moje weekendy. Z wielką przyjemnością opuszczałam ich dom w sobotę rano, natomiast z ogromnym smutkiem i często nawet płaczem wracałam w niedzielę wieczorem. Okazało się też, że obydwoje mieli ogromny problem z alkoholem, byli pijani co wieczór i często zapraszali mnie do wspólnego picia. Gdy odmawiałam, byli bardzo źli. O tym jakim koszmarem był dla mnie czas u nich spędzony mogłabym opowiadać długo, jednak nie są to chwile, do których chętnie wracam pamięcią. Ten ciężki czas pomogła mi przetrwać inna au-pair z Polski – Ania. To z nią codziennie się widywałam, siadywałyśmy w pobliskim parku i narzekałyśmy na „nasze rodziny”. Gdyby nie ona i wsparcie Arjana, pewnie szybko bym się spakowała i wróciła do ojczyzny. Może gdybym musiała zostać dłużej u tych ludzi, niewykluczone że tak właśnie skończyłaby się moja holenderska przygoda, jednak po dwóch miesiącach po dość ostrej wymianie zdań, zostałam wyrzucona, bo nie spełniałam ich oczekiwań. Moja radość mieszała się z przerażeniem. Myślałam, że będę musiała opuścić Holandię i tym samym rozstać się z moim ukochanym. Jednak mama Arjana kategorycznie się temu sprzeciwiła, pozwoliła mi u niej zamieszkać, przyjęła mnie do rodziny i traktowała jak córkę. Nigdy jej tego nie zapomnę.

Od tamtej pory mięło prawie 12 lat. Moja holenderska przygoda nadal trwa, a te pierwsze tygodnie tutaj wiele mnie nauczyły. A gdy słyszę gruchanie gołębia, od razu przypomina mi się mój pierwszy poranek na holenderskiej ziemi.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Moje pierwsze chwile na emigracji

  1. Pingback: PROJEKT WIOSENNY - PIERWSZY DZIEŃ W NOWYM KRAJU - Klub Polki na Obczyźnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s